Zadawaliśmy zielone pytania przed wyborami samorządowymi. Czy dzięki temu świat (choćby tylko w Rybniku) stał się lepszy?
Nie stał się lepszy. 

Nadal mamy władze samorządowe, którym — mamy wrażenie — nie zależy na spójnej polityce i pragmatyce działań w zakresie zieleni, drzew w mieście, ochrony przyrody. To nie są tematy dla nich ważne. 

Z drugiej strony wśród nas, mieszkańców ciągle są ludzie z jakichś powodów nienawidzący zieleni. Tacy ludzie ciągle próbują usuwać z przestrzeni publicznej przyrodę.  Jeśli ma być trawa — to skoszona na milimetr od ziemi, jeżeli krzaki — to niech będą same gałązki bez jednego listka, bo gdyby były zielonym żywopłotem, na pewno generowałyby tysiące much i innych owadów, jeśli drzewa — to ogławiane rok w rok.

Urząd podobno ma napisane i zaakceptowane jakieś standardy pielęgnacji zieleni, podobno wdraża je w swoich jednostkach. Ale i tak, jeśli ktoś prosi o równy chodnik, żeby wózek inwalidzki mógł przejechać, to dyrektorzy służb komunalnych w lokalnych mediach straszą, że do zrobienia nowego chodnika konieczna jest wycinka drzew. A media łykają taką informację…

A co z zarządcami zieleni na terenach niezależnych od miasta?
Właściciele takich terenów starają się nie mieć w swojej gestii terenów zielonych. Korty tenisowe zmieniają właściciela i z terenu w dużej mierze zielonego stają się obszarem pod zabudowę mieszkaniową. Tereny zielone o charakterze zieleńców i małych parków w Miejskich Planach Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) tkwią jako tereny usług.

Rada Miasta, Prezydent akceptują ten stan bo przecież można postawić na tych terenach kolejny parking albo stację paliwową

Wróćmy do tych nienawidzących zieleni pobratymców.
Właśnie na ulicy Dąbrówki zażądali wycinki konkretnych drzew wokół budynku Dąbrówki 11. Bo drzewa się chwieją, lecą muchy, słońca i ciepła za mało…

Poniżej nasz ZIELONY PROTEST przeciwko tej wycince. Poparty 34 podpisami mieszkańców, złożony w RSM 5.08.2024 roku: