Drzewa, drzewa i jeszcze raz drzewa. Ale wokół drzew też jest wiele do zrobienia.
Poniżej cytat z Aleksandra Weyna — daleko od Rybnika, ale w Rybniku te same problemy.
„![]()
![]()
MUSIAŁAM. ![]()
![]()
![]()
Od dziecka kocham łąki i wysokie trawy, cykady, świerszcze i innych owadzich muzykantów, szelest wiatru w kłosach i sekretne życie fauny.
NIENAWIDZĘ, gdy budzi mnie warkot kosiarek o szóstej rano.
Nie ma we mnie zgody na zabieranie domu zwierzętom.
NIE ZNOSZĘ samochodu umazanego ściętą trawą.
2/3 roku czekamy na obezwładniającą zieleń, naturalne dywany pod nogami, przyrodę w rozkwicie, tęsknimy za jej bujnością. A kiedy jest – koniecznie musimy ją ciąć na jeża i zabierać jej niesforne kudły w imię jakiegoś wyższego ładu, urody jak spod ręki fryzjera. Jakże blisko stąd do palikowania przestrzeni, zamykania osiedli, duszenia betonem i kostką bauma. Na szczęście jest coraz więcej ludzi, którzy dają naturze spokój. I tego (oraz tych) się trzymajMY. ZIELONO MI!
Pouczającą grafikę znaleźliśmy dzięki profilowi https://www.facebook.com/szara.szarutka.