Czy zewnętrzny pawilon restauracyjny na rynku nie utrudnia wam delektowania się pięknem tego miejsca? Jeśli gotowi jesteście przystać na taki „nowy” krajobraz, to pomyślcie, co będzie, jak wszyscy restauratorzy na rynku wybudują swoje pawilony?

Z kolei w sercu Parku Tematycznego nad Nacyną — czy nie odczujecie utraty drzew w krajobrazie między siedzibą Radio 90 i główną promenadą? Co poczujecie, kiedy kolejne drzewa w tym rejonie obumrą po zasypaniu ich korzeni?

Czy nie wydaje się wam to działaniem dewastującym (na długo albo na zawsze) niepowtarzalny, historyczny krajobraz Rybnika? Zniszczeniem czegoś, co należy przede wszystkim do lokalnej wspólnoty. To ciągle są „nasze widoki”, nasza pamięć. Dobro wspólne całej rybnickiej społeczności.

Drzewa — przeznaczone teraz przez Politechnikę Śląską do wycinki — stanowią historyczną kontynuację czasów, kiedy w ich cieniu zdrowieli górnicy leczeni w szpitalu brackim.

Przypomnijmy — w tym roku mija dokładnie 140 lat od otwarcia szpitala oraz założenia ogrodu szpitalnego dla lepszej rekonwalescencji leczonych tu pacjentów, głównie górników i ich rodzin. Podobnie jak w Paryżu, Marsylii, Florencji, Pizie i Wiedniu, także w Rybniku utworzono przy szpitalu park terapeutyczny. A znaczenie natury w procesie zdrowienia podkreślał już Hipokrates, twierdząc, że „medicus curat, natura sanat” (lekarz leczy, natura uzdrawia). Chyba zbyt rzadko uświadamiamy sobie, jak wielką wartość ma fakt, że to ciągle jest ten sam park. Ten stary, przyszpitalny park, który nie tylko nadal nam służy, ale jest świadectwem zaawansowania cywilizacyjnego tych, którzy tu byli przed nami. Tworząc park, zadbali także o nas, bo ten zielony obszar daje nam to, co dawał ludziom półtora wieku temu — odpoczynek, tlen, cień, chwilę ucieczki od hałasu i spalin. Czy to możliwe, że jest nam wszystko jedno, w jakiej kondycji jest „nasz park”, od którego dostajemy (odkąd pamiętamy) tak bardzo wiele za niemal nic?

Koszty utrzymania zieleni? Toż to kropla wobec oceanu korzyści, jakie płyną z zielonego serducha w naszą stronę, do naszych głów, płuc i krwi.

 

Kto chce zniszczyć krajobraz parku1

Kto chce zniszczyć krajobraz parku? Politechnika Śląska — śląska uczelnia mająca dbać o rozwój technologiczny i zapewnić dobrą przyszłość Ślązakom? Naprawdę? W imię jakiegoś EKOLABORATORIUM, dla którego w kilka minut udało się znaleźć w pobliżu kilka mniej kontrowersyjnych lokalizacji?

 

ParkInneLokalizacje

Dlaczego więc geszefciarski pawilon i drastyczna wycinka przydarzają się Rybnikowi? Czy urzędnikom UM i samorządowi nie wystarcza determinacji w dbaniu o nasze dziedzictwo?

Urzędnikom trzeba pomóc

Kierunki ochrony zostały przecież wzmocnione ustanowieniem parku kulturowego „Centrum Starego Rybnika”. Park funkcjonuje już ponad rok. Pawilon postawiono tuż przed jego ustanowieniem. Obszar chroniony pokrywa się z dobrze zachowanym, zabytkowym układem urbanistycznym. W jego obrębie szczególnej ochronie podlegają ślady pierwszej lokacji miasta (tuż obok osady sprzed lokacji), a także zamek z końca XIII wieku. Rybnik kształtował się właśnie tu, od średniowiecza po erę industrialną. Rybnicka starówka, jako całość, jest cennym dobrem wspólnym, bo kochamy stare centrum właśnie za to, że jest… stare. Za to, że budynki zatrzymały w sobie (dziedzictwo niematerialne) i samymi sobą (dziedzictwo materialne) dawne czasy. Dzięki temu mamy tu coś bardzo swoistego, kwintesencję rybnickości, genius loci (duch miejsca).

Rynek jest obszarem, gdzie budynki i zieleń są strażnikami lokalnej tożsamości i pamięci o tych, którzy byli tu przed nami. Niejako dokumentują ciągłość (także symbolicznie) wielopokoleniowych rodów i rodzin rybnickich, dając obraz trwania miasta jako społeczności. To jest wyjątkowe w skali Górnego Śląska, gdzie większość miast nie ma takiego mocnego świadectwa historycznego continuum.

Mimo tej wyjątkowości i ciekawego (także dla przyjezdnych) lokalnego dziedzictwa jest to najbardziej problematyczny dla ochrony krajobrazu, zabytków oraz zieleni fragment miasta. Niestety, nie wszyscy dostrzegają wyjątkowe „wartości dodane” tego miejsca, no chyba że stanowią one darmową promocję, bo są „świetnym tłem” dla robienia biznesu, który dzięki temu atrakcyjnemu otoczeniu i widokom zyskuje na prestiżu. Za nic, bo „korzystanie” z krajobrazu kulturowego, budowanego z linii widokowych wyznaczonych wieki temu — pierzeje rynku, czy architektoniczne dominanty — jest darmowe!

Nie ma za to opłat ani podatków. Lecz, aby widoki te chronić dla przyszłych pokoleń, w wyjątkowych obszarach miast obowiązują określone regulacje. Tymczasem w Rybniku ani prawo, ani dziedzictwo nie robią na niektórych przedsiębiorcach, a nawet na Politechnice Śląskiej, żadnego wrażenia. Miasto jest dla nich niczym kolonia, z której można czerpać zyski w sposób niczym nieograniczony i próbują go kształtować nie zważając na zastany ekosystem. Nie dyscyplinuje ich nawet zdwojona ochrona prawna ustanowiona dla centralnej przestrzeni miejskiej, która po pierwsze wynika z wpisu do rejestru (rynek), a po drugie z ustawy o ochronie i opiece nad zabytkami (park kulturowy). W przypadku Parku Tematycznego nad Nacyną dodatkowo Politechnika Śląska projektuje, planuje i rozpisuje przetargi wbrew ustaleniom MPZP.

 

Kto chce zniszczyć krajobraz parku3

Co poszło nie tak? Z miłości do Rybnika, jego pięknych widoków i drzew, musimy to pilnie sprawdzić. Skoro miasto samo nie radzi sobie, to tym wpisem dajemy sygnał, aby pobudzić ruch społecznego przeciwdziałania zawłaszczaniu lub/i niszczeniu kolejnych zabytkowych przestrzeni miasta. Konieczne jest ustalenie faktów i rozpoczęcie działań zapobiegających dalszemu bezprawnemu unicestwianiu historycznej tkanki miasta.

 

Dlatego wysłaliśmy do prezydenta miasta wniosek o dostęp do informacji publicznej celem określenia aktualnego stanu prawnego pawilonu na rynku, a kopie skierowali do urzędów z racji swej roli najbardziej predystynowanych do zaprowadzenia porządku architektonicznego w mieście.

Tekst przygotowany przez Staszka Bulandrę we współpracy z Małgorzatą Tkacz-Janik, Karoliną Sznajder i Joanną Bulandra.